Blog > Komentarze do wpisu
Z Drewniakiem u Scheiblera

Czasem lubię zabrać na jakiś spacer "Drewniaka". Drewniaka, czyli wielkoformatową klasyczną kamerę drewnianą z przełomu XIX i XX wieku. Taką, którą zapewne większość z Was kojarzy z widoku fotografa operującego przy jakimś pudle na trójnogu, a tenże pan fotograf jest jeszcze nakryty kocykiem. W tym wypadku była to kamerka FK z początku lat 30-tych z kompletem różnych szkieł, tu konkretnie z Xenarem 4,5/180. W sumie jest to fajna odskocznia od dość prostego współcześnie procesu wyboru kadru i wykonania zdjęcia. Czasem lubię sobie przypomnieć korzenie tego wszystkiego co sprawia mi tyle przyjemności. A, że uważam to za całkiem fajne, to dziś chwilkę o tym samym procesie - czasem bardzo zabawnym, czasem szalenie irytującym, a czasem cholernie rozczarowującym lub dającym kupę radości jak wszystko się uda. Dla osób, które czasem mają z tym zjawiskiem styczność lub używają takich aparatów częściej tekst będzie głupawy zapewne, ale dla nowicjuszy może okazać się interesujący. Także na ostatnią wizytę w Zjednoczonych Zakładach Scheibler & Grohman zabrałem właśnie "Drewniaka".

No więc niby idziemy sobie w plener jak normalnie, ale jednak już na samym początku jest ciut inaczej. Aparat jest wielki, zwykle tacha się go w ciężkim plecaku. Nie da się podejrzeć kadru bez rozstawienia całej aparatury. No i do dyspozycji mamy tylko kilka strzałów, w moim wypadku są to obecnie trzy dwustronne kasety - jednym słowem - do dyspozycji mam 6 strzałów. Załóżmy, że jakiś kadr już nam się w głowie urodził, więc rozkładamy działo fotograficzne, wskakujemy pod kocyk i misternie celujemy. Oczywiście nic nie widać, bo kocyk puszcza światło, a na profesjonalny zawsze szkoda kasy. Chowamy się pod własną bluzą zatem i coś tam już widać lepiej. No dobra. Mamy kadr.

O ile to widoczek to spoko, ale przecież można sobie ustawić jakiegoś człowieka, co by nudno nie było. To ustawiamy - błagając go oby usadowił się wygodnie i tylko tak, żeby broń boże pod żadnym powodem nie ruszył głową przód/tył. Wskakujemy pod kocyk - ostrzymy w punkt, który nas interesuje. Dla jaj, możemy się pobawić jeszcze pokłonami ścianek w każdej płaszczyźnie, ale grozi to śmiercią z nudów naszego modela/modelki. Po kilkunastu minutach wreszcie może już coś mamy. Jak mamy to blokujemy machinę na amen i możemy ładować kasetę. Jak nie mamy - spacerujemy dalej z rozłożonym fotopudłem. Zakładamy jednak, że jest OK i możemy focić. Wyskakujemy spod kocyka, zamykamy obiektyw. Trzęsącymi się łapami ładujemy w pudło kasetę z filmem. Mamy 1 strzał. Modlimy się, żeby model się nam nie przesunął, bo głębia ostrości gdy focimy na dużych dziurach robi się dramatycznie ciasna.  Oczywiście statyw może puścić, albo np. coś w aparacie może się poluzować przy tym gdy pakujemy kasetę weń. Przecież ona nigdy nie wchodzi gładko, tylko zawsze trzeba się szarpać i syczeć na skraju szaleństwa. Wyrwać można sam dekiel, można zrobić zdjęcie zapominając o odsłonięciu kasety. Można nie zamknąć obiektywu przed wyjęciem dekielka z kasety. Można spaprać każdy krok na 10 różnych sposobów. Oczywiście sama kaseta też może okazać się nieszczelna i mimo, że wykonaliśmy zdjęcie poprawnie, to zaświetli nam się klisza/płyta przez dziurki w jej budowie. I spaprze nam fotę. Przypominamy modelce o tym, żeby nie zamykała oczu, walimy migawką. Zamykamy kasetę i szybko chowamy ją do torby/plecura. I voila! Zrobiliśmy fotę.

Telefonem zajęło by to pewnie z ... 10-20 sekund, nam przy szybkiej pracy conajmniej z kwadrans. Slow photography :) A to dopiero początek, bo później kiedyś musimy te klisze wywołać, a dalej postanowić jak uzyskać obraz - zrobić stykówkę, powiększenie czy może po prostu zeskanować negatyw i resztę uzyskać na kompie. Jednak jak wszystkie te kroki przejdziemy pomyślnie, a pomysł był spoko i wykonaniem nie zawiedliśmy - obraz na pewno Was mile ucieszy. A później zadowoleni odstawicie "Drewniaka" na półkę i weźmiecie na kolejny spacer swój ulubiony aparat. Tyle na dziś, nie będę Wam przynudzał :) Jak komuś się spodobało, to możecie rzucić okiem na Through the Ground Glass - pięknie oddaje ten klimat.

Technicznie: FK 13x18 cm, Fuji RX (rtg), R09 / Epson V600

Podobne:



piątek, 21 listopada 2014, bolas

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: retros, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/11/23 13:10:35
Piękna sprawa, taka stara technika robi wrażenie na mnie zawsze. Sam nie naświetliłem jeszcze klatki wielkiego formatu, mam 9 x12, sprawny, ale nie mam do niego kaset, nie mogę trafić a chciał bym kilka fot popełnić.
Ten widok na matówce, to jest to.
-
2014/11/24 14:14:58
Kasety do 9x12 często pojawiają się na allegro i we wszelakich sklepach z fotorupieciami. Problemem jest tylko to, że jest wiele standardów ich rozmiarów i niestety trzeba je indywidualnie pasować z aparatem danym. Nie są zamienne. Ja w moich 9x12 mam miks, jedne pasują inne nie, czasami są zamienne ale raczej rzadko.
-
Gość: retros, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/11/24 15:55:25
Tak tak, wiem bolas że różne są te kasety do tego formatu, u mnie musi być ze skrzydełkami tylko po bokach, od dołu jest płasko, choć raczej jak by było i od dołu to nie był by problem, najistotniejsze żeby pasowała szerokość. W moim ok 10,5cm a wysokość min 14cm żeby sięgała za uszczelnienia. nie mogę trafić w tych wymiarach na allegro, może masz jedną na zbyciu, albo choć pożyczyć pod zastaw, kurcze chciałbym choć jedno popełnić.
-
Gość: Ina, *.dynamic.mm.pl
2014/12/05 19:31:57
Podziwiam Twoje zdjęcia, są naprawdę fantastyczne. Ostatnio z Lubym zaczęliśmy przygodę z Mentorem 13x18 (głównie w celach mokro-kolodionowych :)). Uzbroiłam nas ostatnio w błony rtg fuji super rx, zauważyłam że też na nich fotografujesz. Miałabym do Ciebie kilka pytań, z racji, że jesteś bardziej doświadczony :) W czym i jak długo wywołujesz? I jak długo naświetlasz? Czułość 50? 100ISO?
Z góry dzięki wielkie za podpowiedzi :)
-
2014/12/08 13:23:58
Wywołuje je w R09 w kuwetach - cały proces przy czerwonym świetle diodowym. Zwykle 1+50 ew. coś koło 1:100. Czas i temperatura to sprawy, które kontroluje na oko patrząc co sie tam dzieje. Temp. zwykle niższa niż 20 stopni, jakies powiedzmy 15-16, bo proces leci szybko. Zwykle mierząc światło ustawiam na 400 ASA, ale generalnie są mocno uniwersalne i spokojnie można świecić na każdy zakres pomiędzy 100 a 800 ASA. Zależy od światła, bo przy sztucznym oświetleniu zachowują się inaczej niż przy świetle dziennym czy nocnym.
-
2014/12/09 10:57:25
Bez dwóch zdań warto go wziąć, zdjęcia mają niebywały klimat, który żaden filtr z Instka nie odda nawet w 50%. Niestety, technologia z mojego doświadczenia była raczej problematyczna i przy wowyławniu nie można po prostu dać pendrive'a i poprosić o druk wielkoformatowy tylko właśnie trzeba męczyć się kuwetami etc :) Ale to też jest urok :) Pozdrawiam!
-
2015/02/05 14:20:51
Cóż, przynajmniej w pełni się opłaciło taszczenie tego sprzętu, bo fotografia świetna. Może to kwestia autosugestii, ale dla mnie to w 100% właśnie typowo łódzki klimat, i tak moim zdaniem powinny wyglądać prawdziwe pocztówki stąd.