Blog > Komentarze do wpisu
Podwórzec wojowników

Uwielbiam to miasto. Zawsze mnie zaskakuje. A jak błyśnie, to pełną mocą. Idziesz sobie ulicą w samym centrum, pewnie byłeś tutaj już co najmniej kilka tysięcy razy. Coś Cię skłania, żeby dziś dla odmiany przejść inaczej niż zwykle, bo dawno tamtędy nie szedłeś. Idziesz. Z każdym krokiem bardziej rozdziawiasz japę ze zdziwienia i oczarowania, bo niemal nie wierzysz własnym oczom. Jest sobotni poranek, miasto leniwie budzi się do życia w promieniach jesiennego słońca. Z pobliskiej katedry słychać doniosłe śpiewy chóru i grające organy, albowiem trwa tam jakaś bardzo ważna uroczystość, na którą zjechali kościelni dostojnicy z całego kraju. Gapiów masa, cała okolica zamknięta przez Policję. Jednocześnie suniesz przez jakaś enklawę, gdzie czas chyba zwolnił... pranie leniwie sobie schnie w powiewach przewalającego się przez bramę spokojnego wiatru. 

26435001229_cff8bc658d_b

Przyznam, że jak zobaczyłem ten kadr to przystanąłem z wrażenia. Było po prostu jak w jakimś filmie. Podniosłe brzmienie i śpiewy z katedry dodatkowo odrealniały scenerię, a całość zaczęła przypominać bardziej realia Assassin's Creed niż współczesną Łódź. Przechodząca Pani zdziwiła się, czemu fotografuję pranie jej koleżanki. Odpowiedziałem, że taki widok to już wielka rzadkość i wymeniliśmy kilka zdań o okolicy. "Panie, my tu mamy toalety na korytarzu. Może tam pan zrobi zdjęcia? Ciągłe problemy z kanalizacją!" W międzyczasie przeleciał jakiś znudzony kocur, a ja po paru zdaniach ruszyłem dalej modląc się, żeby ta klatka wyszła. Uff, udało się. I tak to ... ulica Piotrkowska. 

Technicznie: Rolleicord Va, Xenar 3,5/75mm. Neopan Acros w Ultrafin T-Plus skanowany Epsonem V600.


poniedziałek, 06 listopada 2017, bolas

Polecane wpisy

Komentarze
2017/11/11 14:02:18
Uwielbiam takie zakamarki odkrywane niespodziewanie, choć przecież zawsze były "pod ręką"